Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jogurt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jogurt. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2015

Warszawska Noc Muzeów od strony... kuchni ;)


Marrakesh - Pita Shawarma z mięsem sojowym, grillowanymi warzywami i pikantnym sosem



Bułkę przez bibułkę - latte makaronikowa, kanapka grillowana z warzywami i kurczakiem, kiełki


Lody prawdziwe - słony karmel, Snickers, Brazilian Coffee


Deser śmietanowy z czekoladą i orzechami laskowymi Pilos, ciastka Belvita owoce leśne, croissant

Warszawska Noc Muzeów ma to do siebie, że jest dużo planowania, a mało zwiedzania. Kolejki ciągną się kilometrami (zwłaszcza te do Fabryki Wedla), ciężko więc zobaczyć coś bardziej obleganego niż Muzeum Techniki bez kilkugodzinnego oczekiwania. Niektórzy czekają, niektórzy wracają zawiedzeni do domów... a jeszcze inni w ramach protestów idą poszerzać swoje horyzonty w dziedzinie czysto gastronomicznej. Tak też zrobiłam ja, wybierając się ze znajomymi zwiedzać warszawskie restauracje ;)

Najpierw wspomnę może jeszcze o piątkowej wizycie w Marrakesh. Knajpa była bardzo zachwalana w internecie, a ja szukałam czegoś oryginalnego i najlepiej wegetariańskiego - to miejsce nadało się idealnie. Okazało się, że znajduje się we wnętrzu galerii, jest dość małe, ale przytulne i ma szerokie orientalne menu. Zamówiłam szybko Pitę Shawarma z "mięsem" sojowym, smaczną, idealnie pikantną i - o dziwo - świetnie imitującą pitę z prawdziwą shawarmą. Mięso z soi okazało się smakować zupełnie jak dobrze przyprawiona baranina i to naprawdę smaczna - mimo że jej nie lubię, zjadłam całość w mgnieniu oka. Do tego wypiłam świetną (choć sporo za drogą) zieloną herbatę, za wszystko płacąc niewiele ponad dwadzieścia złotych. Była to więc bardzo udana wizyta, nie licząc jedynie niezbyt sympatycznej obsługi, która w nieprzyjemny sposób obgadywała klientów za kasą.

Z kolei w sobotę w ramach "protestu kolejkowego" wybrałam się najpierw do mojego ukochanego lokalu Bułkę przez bibułkę, gdzie zjadłam tradycyjnie już kanapkę Mozzagrillo i wypiłam pyszną latte makaronikową. Choć makaronik miała ona tylko w nazwie i na wierzchu bitej śmietany, była warta tych 14 złotych ;) Najedzona i szczęśliwa wracałam Nowym Światem, gdy zobaczyłam niedawno otworzoną lodziarnie Lody Prawdziwe. Postanowiłam się tam zatrzymać na mały deser - kiedyś już jadłam tam przepyszne lody pistacjowe, miałam więc chęć na więcej. Ciekawych smaków było tyle, że skończyło się - jak zwykle - na 3 gałkach i wydanych 13 złotych... Lody jednak były tak pyszne, że polecam je mimo ceny: niezwykle kremowy słony karmel niemal rozpływał się w ustach, kawa była boska, a lody snickersowe wreszcie smakowały jak prawdziwe Snickersy ;) Czuć, że lody są własnoręcznie robione z najlepszych składników, smaki zmieniają się codziennie, a gałki sprzedawane są zawsze w tej samej wadze i ważone przed podaniem. W dodatku jest jeszcze możliwość wyboru wafelka ;) Odstraszać może jedynie cena, ale śmiem twierdzić, że warto.

Noc Muzeów mogę więc udać za udaną. Oczywiście poza jedzeniem robiłam mnóstwo wspaniałych rzeczy, bawiłam się przednio i wróciłam do domu ciemną nocą ;) Za rok planuję dopchać się do Wedla i zjeść coś jeszcze lepszego niż wczoraj... A tymczasem został mi tylko jogurcik na kolację :D


piątek, 1 maja 2015

Żurawina, jajko w koszulce i parę innych smakołyków


Jajko w koszulce, roszponka, pomidory koktajlowe, camembert


Koktajl z żurawiną


Bon Creme - Tarta z malinami, bułka wieloziarnista, mleko z Nutellą i sosem truskawkowym


Bon Creme - Kawa, kanapka z kremem michałkowym, kawa


Costa Coffee - Mokka, muffin z bezą i nadzieniem malinowym


Sałatka owocowa z mango, bananem i jabłkiem


McFlurry Mars

Ja i moje zaległe zdjęcia przybywamy! Nareszcie majówka, jest trochę więcej czasu, mogłam więc uporządkować wszystkie swoje kulinarne doświadczenia z ostatnich tygodni i zebrać je w jednym poście. Nie było ich wprawdzie za dużo, ale to zawsze coś ;)

Po pierwsze, muszę się pochwalić: ugotowałam swoje pierwsze w życiu jajko w koszulce! Chociaż nie wiem, po co tyle zachodu, bo jajko na miękko jest równie smaczne, udało się za pierwszym razem ;) Podałam je razem z sałatą i camembertem, od którego ostatnio jestem uzależniona i wyszedł z tego pyszny, całkiem zdrowy posiłek.

Poza tym raczyłam się koktajlem z żurawiną, który podobno miał być odchudzający. Podobno, bo było tam tyle żurawiny, że raczej nie wierzę w jakąkolwiek utratę kilogramów ;) Jednak mimo braku zbawiennego działania na moją figurę koktajl był bardzo smaczny i szczerze go polecam.

Co oprócz tego? Cóż, nowe McFlurry Mars (bez szału, wolałam Snickers), jogut kawowy, który nie smakował kawą i jogurt o zachęcającej nazwie tarta z malinani, który niestety był po prostu malinowy (powinny być w nim chociaż kawałki ciasteczek...). Wizyta w Coście i bezowe muffinki (pycha^^), sałatka owocowa... Cóż, to by było chyba na tyle; nadchodzi tydzień wolnego, a więc dużo czasu na gotowanie! Spodziewajcie się mnie wkrótce ;)

Koktajl z żurawiną
Składniki dla 2 osób:
- 370 g jogurtu naturalnego
- 80 g żurawiny

Składniki zblendować, schłodzić. Smacznego!

FragOla <3

środa, 15 kwietnia 2015

Croissanty zabieganej FragOli <3


Croissant z Monte i koktajlem Kinder Bueno


Croissant z rukolą i pomidorem


Croissant z serkiem Kit Kat i mlekiem czekoladowo - bananowym Muller


Lepszy niż wszystkie 7daysy razem wzięte croissant na ciepło z rozpuszczoną czekoladą Bajeczny

Naprawdę strasznie was przepraszam, ale nie mam czasu - staram się i staram prowadzić bloga, ale kiedy już mam chwilę dla siebie, wychodzę lub myślę tylko o spaniu. Dlatego planowana sobota filmowa znów się nie udała, a tu przedstawiam wam spis kilku moich kolacji wraz z przepisem na pyszny koktajl Kinder bueno ;) Ostatnio trwa u mnie faza na croissanty; potrafię zjeść je ze wszystkim: z warzywami, serem, czekoladą, na ciepło i na zimno. Ciekawe, czy przejdzie mi do lata...

Koktajl Kinder Bueno
Składniki na 2 porcje:
- 1 szklanka mleka
- 5 gałek lodów waniliowych
- 4 batoniki Kinder Bueno

Wszystkie składniki zblendować, podawać schłodzone. 

środa, 1 kwietnia 2015

Granola karmelowa

Granola karmelowa z jogurtem naturalnym

Zrobiłam już tyle granoli, że powoli kończą mi się pomysły. Dziś wykorzystałam jeden z ostatnich, które mam w zanadrzu - na granolę karmelową. Pewnie nie raz już mówiłam, że nie lubię karmelu, jednak w niektórych przypadkach przypada mi on do gustu i miałam nadzieję, że tak będzie również i w tym ;)

Gdy chorowałam i spokojnie siedziałam w domu, zaczęło mi się powoli nudzić. Postanowiłam więc zrobić przepyszną granolę, żeby pocieszyć się jakoś jedzeniem... Niestety zapomniałam, że z chorobą żołądka niekoniecznie wolno mi coś takiego jeść ;) Granola jednak powstała, a ja spróbowałam jej dopiero dzisiaj.

Co do smaku: przede wszystkim, jest ona potwornie słodka. Moja niechęć do karmelu jest niestety głęboko zakorzeniona i choć granola mi smakowała, po większej ilości zaczęło mnie porządnie mdlić. Najlepiej jest więc zjeść ją z kwaśnym jogurtem i popić gorzką herbatą ;)

Fanom karmelu mogę powiedzieć tylko jedno: będziecie zachwyceni ;) Na mnie dzisiejsza granola wywarła podobne odczucia, jak popcorn karmelowy - wcale nie takie złe, ale też nie do końca dobre.

Granola karmelowa
Składniki:
- 2 szklanki płatków owsianych
- 2 garści migdałów
- garść nerkowców
- 1/6 łyżeczki soli
- 2/3 łyżki cynamonu
- 60 g masła
- 2 łyżki miodu
- 1/2 szklanki cukru trzcinowego

Płatki, bakalie, sól i cynamon wymieszać w misce. Masło rozpuścić na małym ogniu, dodać do niego cukier i miód, chwilę gotować, aż masa stanie się jednolita. Szybko oblać nią składniki w misce i wymieszać. Piec 40 min. w 150 stopniach. Po upieczeniu połamać na mniejsze kawałki. Smacznego! 

FragOla <3


niedziela, 29 marca 2015

Zabiegany tydzień


Jogurt naturalny z Knoppersem, klonową granolą Mcennedy i ciastkami Oreo


Serek bananowy z czekoladowymi płatkami, mleko o smaku orzechów laskowych Pilos, kanapka z Nutellą i masłem orzechowym


Milka - jajka wielkanocne (przerażająco słodkie)


Moje ukochane Fasolki wszystkich smaków Bertiego Botta - lepszej zabawy z jedzeniem dawno nie miałam ;)

Ostatni tydzień był dość napięty: chodziłam wiecznie śpiąca, nie miałam czasu na nic, o wszystkim zapominałam. Piekłam sporo, niestety nie pamiętałam, by robić zdjęcia... Wszystko to dlatego, że podjęłam się zorganizowania urodzin dla przyjaciółki ;) Na szczęście wszystko się udało, prezent zdążył zostać zapakowany, brownie wyszło udealne, byłam nawet świętować w Haagen Dazs... Niestety, zapomniałam o zdjęciu przepysznego deseru :(

Tak więc niemal wszystkie wieczory upłynęły mi na pakowaniu, wiązaniu, rysowaniu, pisaniu i planowaniu :D Musiałam jednak coś jeść, dlatego wstawiam wam kilka moich kolacji - tak, byście nie czuli się opuszczeni :) I mimo wyczerpania, nie żałuję ani odrobiny wysiłku i czasu, bo takiej satysfakcji nic nie zastąpi ;D

sobota, 21 marca 2015

Pierwszy dzień wiosny poza domem


Manekin - naleśnik z brokułami, kurczakiem i masłem orzechowym, sos serowy, latte z syropem piernikowym


Starbucks - Macciato z syropem klonowym na zimno


7 zbóż truskawkowe, bananowiec, truskawki (wprawdzie z Hiszpanii, ale zawsze)

Przyznaję bez bicia: przegapiłam pierwszy dzień wiosny. Przynajmniej jeśli chodzi o część kulinarną. Chciałam coś przygotować, ale miałam tyle rzeczy na głowie, że w końcu zapomniałam... Na pocieszenie więc wybrałam się z koleżankami do Manekina.

Kolejka oczywiście ciągnęła się przez pół Świętokrzyskiej, ale to już chyba standard, a dla tych naleśników naprawdę warto czekać ;) Kiedy w końcu weszłyśmy byłyśmy naprawdę głodne... No i, jak zwykle, mimo poważnych postanowień, że tym razem czas na słodkiego naleśnika, oczywiście skusił mnie wytrawny. Zamówiłam nowość w karcie: naleśnika z kurczakiem, brokułami i masłem orzechowym. Oryginalne połączenie, a jednak smakowało nadzwyczaj dobrze :D

Pyszny naleśnik i kawa nie powstrzymały mnie przed zakupem lodów w sklepie i pożarcia ich w domu pod pretekstem pierwszego dnia wiosny... Były jednak kwintesencją smaku i świetną przerwą w ciągu dnia. Nie żałuję wyboru (choć następnym razem wezmę na słodko!) i jeszcze raz gorąco polecam tę restaurację. 


piątek, 13 marca 2015

Metro trip <3


Warzywex z sosem koperkowym - Krowarzywa


Shake Snickers - Eat me, drink me


Chleb czystoziarnisty, Esencia brzoskwinia - marakuja


Mocca - Green Coffee


Mocca frappuccino - Green Coffee

Dzisiaj powtórka z kilku wyjść, połączona ze zwiedzaniem drugiej linii metra, czyli pyszny Warzywex w Krowarzywie oraz koktajl w Eat me, drink me. Było pysznie ;)

A na kolację najnowsze odkrycie prozdrowej (od jutra...) FragOli - chleb czystoziarnisty. Okazał się naprawdę przepyszny, a najlepsze w nim były morele... Zjadłam chyba z 5 kromek naraz ;) Do tego, jak to ja, pożarłam jeszcze jogurt Esencia, który nie smakował mi już tak, jak ten z kiwi :(

A na koniec zdjęcia kilku zamierzchłych wyjść, które od dawna plączą się w mojej galerii, ale nie miałam gdzie ich wstawić :3

niedziela, 8 marca 2015

Dzień kobiet w La Vendowym odcieniu


Pizza z kwiatem lawendy, ananasem, gruszką i parmezanem oraz pizza z grillowanym kurczakiem, serem kozim i pesto z bazylii


Tiramisu, mus czekoladowo - truflowy z solą morską, lody waniliowe


Amerykańska kolacja: jogurt Mcennedy with cranberries & chocolate, kanapka z masłem orzechowym

Dzisiejszy Dzień Kobiet spędziłam bez tulipanów, za to w towarzystwie pysznej pizzy - po raz kolejny wybrałam się do La Vendy ;) Tym razem nie martwiłam się o bankructwo lokalu, bo miejsc pustych nie  było wiele, a wręcz trzeba było na nie czekać ^^ To jednak dobrze świadczy o restauracji... Więc nie ma co narzekać ;)

Ostatnio zdecydowałam się na makaron; dziś wzięłam pizzę i nie żałuję tej decyzji. Pizzę mają tam naprawdę przepyszną, prawdziwie włoską, na cienkim, kruchym cieście. Była naprawdę idealna i bardzo lekka - zjadłam chyba z 6 kawałków, a wcale nie czułam się przejedzona... Pizza z kwiatem lawendy bardzo mi smakowała, przegrała jednak z bazylią, serem kozim i kurczakiem, które mogłabym ... cóż, jeść i jeść ;) 

Kiedy z kolei nadszedł czas na deser, kelner zaskoczył nas świetną wiadomością: z okazji pierwszych urodzin knajpy desery podawane są za darmo! Otrzymaliśmy więc mix serwowanych w restauracji deserów: tiramisu, mus czekoladowo - truflowy z solą morską i gałkę lodów waniliowych. Tiramisu było mocno przeciętne, za to lody i mus okazały się mistrzostwem świata :D

Wypad więc trzeba chyba zaliczyć do udanych, do przepysznego jedzenia doliczając smaczną lemoniadę, ładny wystrój i właściciela wręczającego klientkom kwiatki. Restauracja rozwija się coraz prężniej; kto wie, może niedługo będzie najlepszym lokalem w Grodzisku? Cóż, w każdym wypadku z pewnością tam wrócę - zostało mi kilka pozycji z menu do spróbowania :3


środa, 18 lutego 2015

Jedzeniowy misz - masz


Pieczona kanapka z camembertem, mango, bazylią i pieprzem kajeńskim


Manekin - naleśnik z camembertem, malinami i migdałami


Esencia cytrynowa


Kakaowe tosty francuskie z dżemem truskawkowym i Harshey's Syrupem

Kolejne dni mijają, a na moim telefonie pojawia się coraz więcej zdjęć różnorakich jogurtów, kanapek czy lokali, w których byłam. Nie mam czasu na uporządkowanie ich, a tym bardziej na publikowanie ich w odzdzielnych postach, stąd też dłuższe podsumowanie dzisiaj ;)

Na początku muszę wam polecić pyszną kanapkę, na którą zresztą podam wam przepis. Robię podobną zawsze, gdy w domu nic nie ma, a ja jestem głodna, i to głodna na coś innego, niż kanapka z szynką. Jest to po prostu bułka z camembertem i owocami - zimą w wersji z piekarnika z żurawiną czy jabłkiem, latem na zimno, najczęściel z truskawkami. Dziś zaszalałam i zrobiłam wersję tropikalną z mango i pieprzem kajeńskim - muszę wam powiedzieć, że wyszedł naprawdę hit smakowy ;) Kocham owoce na ostro, a z półpłynnym camembertem i chrupiącą bułką mogłabym je jeść cały czas ^^

Kolejnym ciekawym eksperymentem były tosty francuskie z kakao, które miałam wyciąć w serduszka i wstawić w ramach walentynkowego postu, ale stwierdziłam, że nie ma co się dołować ;) Poza tym, nie znalazłam nigdzie foremki w kształcie serca; mimo wszystko tosty smakowały z dżemem truskawkowym i Hershey's Syrupem naprawdę nieźle :D

Ostatnio byłam też z wizytą w Manekinie. Miałam szczęście, bo pojawiłam się tam wcześnie - gdy wychodziłam, kolejka ciągnęła się aż do teatru Kwadrat. Mi na szczęście udało się jej uniknąć; zjadłam pyszne naleśniki z camembertem, malinami i migdałami (następnym razem koniecznie muszę zamówić słodkie!!!) i wypiłam koktajl bananowo - czekoladowy, bardzo smaczny zresztą :D Wizyta była naprawdę udana, zwłaszcza że po niej nastąpił długi spacer po McFlurry na Nowy Świat :D

Z serii jogurty: kupiłam ostatnio kolejny smak z serii Esencia, tym razem cytrynowy. Nie smakował mi już tak, jak jego poprzednik - był nieco przesłodzony :( W oko za to wpadł mi smak brzoskwinia - marakuja, który muszę kupić przy jakiejś okazji :D

Z podsumowań to by było na tyle; przygotujcie się na mało postów w przyszłym tygodniu, bo czasu będę miała naprawdę niewiele :(

Pieczona bułka z camembertem i mango
Składniki:
- 1 ulubiona bułka (u mnie wieloziarnista)
- 1/3 mango
- 1/3 camemberta
- pieprz kajeński, bazylia

Bułkę przekroić na pół, na jednej połówce ułożyć plasterki camemberta, na drugie pokrojone mango. Przyprawić, złożyć na pół. Piec w 200 stopniach 10 - 15 min. Smacznego!

FragOla <3


czwartek, 12 lutego 2015

Tłusty Czwartek alternatywnie


Muffinki pączkowe



Tłustoczwartkowa kolacja: muffinki, Italieri marcepan - migdały, kawa

Nie będę szczególnie oryginalna ani odkrywcza: dziś Tłusty Czwartek. Słychać o tym wszędzie od rana, w radiu, telewizji, sklepach, wszędzie króluje jeden temat: pączki. Tak się akurat składa, że ja tego dnia nie znoszę, podobnie jak nie lubię pączków, donutów, oponek, faworków i innych tego typu przysmaków  ;) Każą mi jeść te okropności co 10 minut... To staje się po jakimś czasie męczące ;)

Postanowiłam więc w tym roku obejść Tłusty Czwartek jakoś inaczej. Znalazłam przepis na (tak, naprawdę, tylko nie bijcie) pączkowe muffinki i postanowiłam chociaż tak celebrować ten piękny dzień obżerania się do granic :D Wiem, muffinku w Tłusty Czwartek to grzech... Grzechem jednak jest też wmuszać mi pączki przy każdej okazji!

Muffinki były wyjątkowo proste, a jednocześnie wyszły niezwykle smaczne: bardzo puszyste, duuże, z nutką cynamonu... Pycha ^^ Pochłonęłam ich koło sześciu, więc myślę, że spokojnie wyrównało to straty kaloryczne za te wszystkie odtrącone pączki ;)

Apeluję do kontestatorów pączkowych: jednoczny się! Pieczmy muffinki w Tłuste Czwartk! :) W każdym razie gorąco polecam wszystkim pączkowe muffinki zamiast lukrowanych donutów; w końcu chyba nie jestem jedyną osobą, która nie zjadła dziś ani jednego pączka...?

Doughnut muffins
Składniki na 9 sztuk:
- 1 i 3/4 szklanki mąki
- 1 jajko
- 3/4 szklanki cukru
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1/2 łyżeczka soli
- 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
- 1/2 łyżeczki cynamonu
- 1/3 szklanki oleju
- 3/4 szklanki mleka

Składniki wymieszać do połączenia, wykładać do wysmarowanej mąką i natłuszczonej masłem formy na muffinki. Piec 23 min. w 180 stopniach, gdy muffinki lekko się podniosą, obsypać je łyżeczką cukru z wierzchu i piec dalej. Wystudzić. Smacznego!

FragOla <3

środa, 11 lutego 2015

Lody w "Malynovej"


Deser pistacjowo - orzechowy - Malynova


Jogurt naturalny z czekoladą i żurawiną, Milko tiramisu

Przepraszam za przerwy i nieobecności na blogu, ale naprawdę mam ostatnio okropnie mało czasu :( Dziś Tłusty Czwartek, ale post go dotyczący pojawi się wieczorem lub jutro rano :D Teraz z kolei piszę, aby zdać wam krótkie sprawozdanie z wizyty w Malynowej :)

Jak już kiedyś pisałam, lodziarnia ta znajduje się blisko mojej szkoły i jest uważana za jedną z lepszych w Warszawie. Lody są całkiem smaczne, niestety ceny stanowczo za wysokie, nieproporcjonalne i do jakości, i do ilości... Mój deser pistacjowo - orzechowy był bardzo smaczny, ale kosztował aż 25 zł, których chyba nie był wart :(

Na kolację z kolei spróbowałam kolejnego pitnego jogurtu, tym razem o smaku tiramisu. Niestety tiramisu nie czułam w nim prawie wcale, może jakąś lekką nutkę kawy, ale nic więcej. Cóż, Mullery pitne wciąż rządzą ^^

Cóż, to by było na tyle, jeśli chodzi o rekomendacje (a raczej narzekania). Wracam wieczorem!

poniedziałek, 9 lutego 2015

Jogurtowe podsumowanie


Esencia jabłko - kiwi, kociołkowy piegusek


7zbóż ananas mandarynka, 7zbóż pitne: nektarynka - czerwona pomarańcza


Fragola - lody piernikowe, ciasteczkowe, dolce latte


Jelly Beans <3

Nadszedł chyba czas na podsumowanie ostatnich połowów jogurtowych, na moim telefonie zebrało się już wystarczająco dużo zdjęć ;) Czego udało mi się spróbować w ostatnim czasie? 

Miałam szczęście w jogurtach: najpierw trafił mi się Muller z maślanką, delikatny, o ciekawym smaku kiwi i jabłka, później odkryłam nowiutkie 7zbóż do picia. To jogurt o smaku podobnym do kubełkowej wersji, tylko nieco bardziej płynny; czuć w nim wyraźnie nektarynkę. Może się przydać, gdy akurat mamy ochotę na picie, a nie jedzenie, a uwielbiamy 7zbóż ;)

Byłam też po raz tysięczny we Fragoli i spróbowałam nowego smaku - dolce latte. Zostałam mile zaskoczona, bo kawowe lody zwykle mnie bardzo rozczarowują. Te były idealne: słodkie, delikatnie mleczno - kawowe, z chrupiącymi kawałkami czekolady... Niebo w gębie ^^

A na koniec coś o Jelly Beans, które ostatnio odkryłam dzięki siostrze i które szczerze pokochałam. Mimo mojej antypatii do żelków te gumiaste cukierki wzorowane na Fasolkach Wszystkich Smaków Bertiego Botta podbiły moje serce... Śmieszna sprawa: najfajniejszy w ich jedzeniu jest nie sam smak, ale jego odgadywanie... Choć trzeba przyznać, że Caffe Latte czy Caramel Popcorn są przepyszne ;)

Z nowości to by było na tyle, jak widać mało mam czasu na kreatywność w kuchni. Powinnam też zrzucić te dodatkowe zimowe kilogramy... Cóż, chyba koniec z fasolkami ;)

środa, 28 stycznia 2015

Znów "Bułkę przez bibułkę"


Jogurt kawowy, 7days z czekoladą, Monte drink


Jogurt z brzoskwinią i marakują, bułka z żurawiną, kawa z kremem Oreo


Kanapka włoska z rukolą, suszonymi pomidorami i sosem, koktajl truskawkowy na bazie espresso - Bułkę przez bibułkę


Aaa, dni tak szybko mijają, już prawie czwartek... Zbliża się koniec słodkiego lenistwa :( Ostatnie chwile bez obowiązków wypełnią mi próby relaksu i miłe wyprawy po mieście, nie mam nawet ochoty pogrążać się w depresji końca ferii ;) Zaczynam od dzisiaj!

W tych ostatnich dniach wolności muszę chyba zacząć nieco mniej jeść, w końcu trzeba będzie wyjść z dresów i pokazać się ludziom, a obawiam się, że moje dżinsy mogą okazać się dość ciasne :( Pora więc na jogurty! Ostatnio spróbował Coffee Cream z Lidla i niestety mocno się zawiodłam, bo kawy tam było może tyle, ile mięsa w parówce, a nawet jeszcze mniej :( Z kolei jogurt z marakują i brzoskwinią okazał się całkiem smaczny, choć nie był żadną rewolucją: zwykłe kawałki owoców w serku, marakuja raczej średnio się przebijała ;)

Oczywiście, jako że muszę być aktywna i "fit", wybrałam się dziś na łyżwy. Po łyżwach z kolei zgłodniałam i w poszukiwaniu "fit miejsca" moje nogi powiodły mnie do Bułkę przez bibułkę ;) Było smacznie jak zawsze, zamówiłam kanapkę włoską bez szynki parmeńskiej - pyycha, choć trochę za droga - i koktajl truskawkowy na bazie kawy, mało truskawkowy, ale jednak smaczny.

Cóż, powracam do zapowiedzianego lenistwa; oczekujące na napisanie posty muszą poczekać ;) Lecę się relaksować! 

piątek, 23 stycznia 2015

Prawie zdrowe odżywianie


Pierot czekoladowo - orzechowy, czekoladowo - bananowy napój Muller, pumpernikiel


Mix Mousse z cytrynowymi dropsami, baton zbożowy z jagodami goi i żurawiną, owsiane mango lassi

Ostatnio na kolację jem prawie wyłącznie jogurty, ewentualnie jogurt naturalny wymieszany z czymś słodkim. Kompletnie odzwyczaiłam się już od kanapek... Cóż, nie wiem, czy takie odżywianie jest najzdrowsze, bo poranki i wieczory są u mnie zazwyczaj słodkie, ale cóż, nie potrafię inaczej ;) 

Skoro już nie odżywiam się zdrowo, chociaż czasem muszę wypić coś zdrowego ;) Dzisiaj było to owsiane mango lassi - gęsty, jogurtowy egzotyczny napój bez ani grama cukru. Udało mi się go zrobić mimo zepsutego blendera, jestem więc z siebie dumna ;)

Spróbowałam też kilku nowych serków, w tym Mixa z cytrynowymi cukiereczkami. Jest całkiem smaczny, kwaśno - słodki, niestety nie doczytałam, że to nie jogurt, a mus, którego nie znoszę. Mimo wszystko jednak warto było go spróbować :) Co do Pierota, mam wciąż takie samo zdanie jak kiedyś - nie warto zaprzątać sobie nim głowy. Zaskoczył mnie zaś bardzo pozytywnie czekoladowo - bananowy napój Mullera, był nie dość, że smaczny, to jeszcze całkiem zdrowy - w składzie dominowało mleko, nie konserwanty ;)

Jedna rzecz w moim menu jest niewątpliwie fit - mój ukochany pumpernikiel ;) Nie uważacie, że to najlepszy chleb na świecie?

Owsiane mango lassi
Składniki:
- 2 mango
- 300 g jogurtu naturalnego
- 100 ml mleka
- 1 duża garść płatków owsianych
- 1 łyżka miodu
- cynamon

Składniki umieścić w blenderze i zmiksować na gęsty koktajl, w razie potrzeby dodać mleko. Podawać schłodzone. Smacznego!

FragOla <3