Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Starbucks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Starbucks. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 marca 2015

Pierwszy dzień wiosny poza domem


Manekin - naleśnik z brokułami, kurczakiem i masłem orzechowym, sos serowy, latte z syropem piernikowym


Starbucks - Macciato z syropem klonowym na zimno


7 zbóż truskawkowe, bananowiec, truskawki (wprawdzie z Hiszpanii, ale zawsze)

Przyznaję bez bicia: przegapiłam pierwszy dzień wiosny. Przynajmniej jeśli chodzi o część kulinarną. Chciałam coś przygotować, ale miałam tyle rzeczy na głowie, że w końcu zapomniałam... Na pocieszenie więc wybrałam się z koleżankami do Manekina.

Kolejka oczywiście ciągnęła się przez pół Świętokrzyskiej, ale to już chyba standard, a dla tych naleśników naprawdę warto czekać ;) Kiedy w końcu weszłyśmy byłyśmy naprawdę głodne... No i, jak zwykle, mimo poważnych postanowień, że tym razem czas na słodkiego naleśnika, oczywiście skusił mnie wytrawny. Zamówiłam nowość w karcie: naleśnika z kurczakiem, brokułami i masłem orzechowym. Oryginalne połączenie, a jednak smakowało nadzwyczaj dobrze :D

Pyszny naleśnik i kawa nie powstrzymały mnie przed zakupem lodów w sklepie i pożarcia ich w domu pod pretekstem pierwszego dnia wiosny... Były jednak kwintesencją smaku i świetną przerwą w ciągu dnia. Nie żałuję wyboru (choć następnym razem wezmę na słodko!) i jeszcze raz gorąco polecam tę restaurację. 


niedziela, 21 grudnia 2014

Przedświąteczna wycieczka po Warszawie

Ferie świąteczne nareszcie się zaczęły , a ja wreszcie mam trochę czasu na uporządkowanie zdjęć i ogarnięcie bloga. Ostatnio wszystkie posty pojawiały się tu w ogromnym pośpiechu i chaosie, mam jednak nadzieję, że chociaż na te 2 tygodnie to się zmieni ;)

Ostatni piątek przed dniami wolnymi postanowiłam spędzić ze znajomymi w jak najfajniejszy sposób. Wybrałyśmy się więc na wycieczkę po Warszawie :D


Manekin - naleśnik z camembertem, żurawiną i kurczakiem, sos jogurtowo - koperkowy


Manekin - Latte z syropem pistacjowym

Pierwszym naszym przystankiem był jak zwykle Manekin, znakomita naleśnikarnia przy Świętokrzyskiej, o której pisałam już kilka miesięcy temu. Tym razem postanowiłam wziąć coś wytrawnego i w miarę lekkiego (tak dla odmiany ;D). Skusiłam się na naleśnika z camembertem, żurawiną i kurczakiem. W smaku był całkiem niezły, niestety coś mi nie grało między mięsem a żurawiną, poza tym osobiście nie dałabym konfitury, tylko suszone owoce. Mimo wszystko jednak danie oceniam na plus. 

Przygód po naleśnikach było wiele, najpierw łyżwy i szukanie przez pół godziny wejścia na Stadion Narodowy, potem zdjęcia z warszawską choinką (połączone z wieloma kontuzjami, ale to długa historia...), jeszcze później przemierzanie Starego Miasta w poszukiwaniu lodziarni, która, jak się okazało, była zamknięta ;) W końcu, zmarznięte i przemoknięte (ten deszcz był  tak bardzo świąteczny...) trafiłyśmy na małą kawiarenkę na Nowym Świecie - Croque Madame.

Croque Madame - Latte szarlotkowa 

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to prześliczny wystrój - białe ściany, eleganckie stoliki i delikatne, wytworne wykończenia tworzyły niesamowity nastrój paryskiej kawiarenki. Do tego jeszcze te przecudne świąteczne dekoracje - mogłabym stamtąd nie wychodzić! :3 (Niestety, przez moją ukochaną baterie w telefonie zdjęcia są, jakie są - musiałam użyć aparatu znajomej) Wahałyśmy się z koleżanką między zamówieniem francuskiej gorącej czekolady a kawą, w końcu jednak dostrzegłyśmy zimową ofertę na latte szarlotkową i wszystkie nasze wątpliwości zniknęły ;) Niestety do bitej śmietany komuś sypnęło się trochę za dużo cukru - prawie nie dało się jej zjeść - ale sama kawa o jabłkowo - cynamonowym smaku była warta uwagi ;) 





Następnym punktem programu był maraton filmowy Hobbita, z którego zdjęć lepiej nie będę wstawiać - popcorn nie jest zbyt fascynującą przekąską ;) Mogę tylko powiedzieć, że zjadłam najdroższe w swoim życiu orzeszki i wypiłam trzecią kawę, tym razem mrożoną. O reszcie wrażeń z maratonu można będzie przeczytać na moim drugim blogu - La Sesame. 

Co na koniec? Cóż, w ramach podsumowania muszę przyznać, że bawiłam się niesamowicie. Poznałam wiele świetnych nowych miejsc, nachodziłam się, zmokłam... Idealna przygoda przed świętami i dwutygodniową zabawą w The Sims 3 ;) Na koniec zdjęcie śniadanka ze Starbucksa... I lecę robić pierniczki!

Starbucks - White Mocca na Espresso Christmas Blend, muffin czekoladowy