sobota, 12 lipca 2014

Kolacja na słodko

Jogurt z żurawiną, maliną i ciasteczkami, drożdżówka

Zakupy w Lidlu = nowe smaki! Przeróżne jogurty nakupowane, a oto jeden z nich i moja dzisiejsza kolacja :)

piątek, 11 lipca 2014

Lody kinder bueno




Lody kinder bueno

Ostatnio doszłam do wniosku, że chyba przestanę kupować lody w sklepie. Bo po co, skoro w domu można zrobić więcej, taniej, a w dodatku o wiele lepsze? Te wręcz banalnie proste lody na bazie kremu angielskiego są szybkie, a megadobre, do tego nawet niewprawny kucharz sobie z nimi poradzi :3

Na początku byłam sceptycznie nastawiona - w końcu co to za lody, krem angielski wymieszany z batonikiem? Nic specjalnego, każdy potrafi.. Lody jednak mnie zaskoczyły, bo rzeczywiście można było o nich powiedzieć 'lody kinder bueno', a nie 'lody śmietankowe z kawałkami kinder bueno'. Przeszły batonikiem na tyle, że smakowały niemal jak domowy odpowiednik lodów kinder z Fragoli, na które zresztą zamierzam wypróbować przepis (ciekawe, czy będą się różniły od tych). Nie trzeba pisać o nich poematów, wystarczy spróbować - nie będziecie zawiedzeni :3 No i dodam jeszcze, że sama zjadłam pół pudełka... To chyba o czymś świadczy :D

Lody kinder bueno
Składniki:
- 500 ml mleka pełnotłustego
- 1/2 szklanki cukru
- 4 żółtka
- 5 batoników kinder bueno

Mleko zagotować z 1/3 cukru, pozostały cukier wymieszać dokładnie z żółtkami. Gorące mleko wlać do jajek, wymieszać, podgrzewać na małym ogniu do zgęstnienia (nie gotować, bo się zwarzy!). Wstawić do zamrażarki na godzinę. Batoniki pokroić na kawałeczki, wmieszać je do kremu. Wstawić do zamrażarki, wyjmować co godzinę i mieszać. Wyjąć 15 min. przed podaniem. Smacznego!

FragOla <3

środa, 9 lipca 2014

Witam znowu :3

Czekoladowy fondant i placki bananowe, podane z sosem tiramisu, bitą śmietaną i Nutellą; mleko czekoladowe


Ach, jak pięknie ta czekolada wypływa...

Witam wszystkich po 10 - dniowej nieobecności! Odpoczynek na obozie był udany (choć przywiozłam na pamiątkę trochę siniaków... :D), zabawa świetna, a i kondycja się nieco poprawiła, bo atrakcje były mocno intensywne :3 Niestety stołówka spisywała się na dwóję, dlatego z wielkim uśmiechem i nowym zapałem wracam do swojej kochanej kuchni ;)

Po długiej przerwie od gotowania postanowiłam przygotować dziś coś mega przez duże 'M'... I wpadł mi w oko przepis na fondanty. Do tego upatrzyłam sobie placki bananowe <3 Miało być bosko, niestety bez przeszkód się nie obeszło - przy rozpuszczaniu czekolady tak się spieszyłam, że zbyt duży gaz pozbawił moją miskę dna XD Jak zwykle musiałam improwizować, straconą czekoladę zastąpiłam z braku laku Lindtą 'Dark Orange', więc deser był nieco pomarańczowy... Ale wyszło super :) Czekolada idealnie wypływała ze środka, tak jak to wiele razy widziałam w TV :3 Placuszki też niczego sobie... No, w końcu mogę to przyznać, jestem z siebie dumna ^^

Fondanty czekoladowe
Składniki na 2 porcje:
- 100 g gorzkiej czekolady
- 100 g masła + do posmarowania
- 2 jajka
- 2 żółtka
- 1/2 szklanki mąki
- 100 g cukru trzcinowego
- kakao do obsypania kokilki

Kokilki wysmarować warstwą masła, wstawić do zamrażarki, by stężało. Rozpuścić czekoladę z masłem na parze, ostudzić. Jajka i żółtka z cukrem utrzeć na puszysto, dodać mąkę, zmiksować. Stopniowo dodawać czekoladę, mieszając. Kokilki wysmarować 2 warstwą masła i dokładnie obsypać kakao, przelać do nich masę czekoladową. Wstawić do lodówki na co najmniej 20 min. Po wyjęciu wstawić do piekarnika, ustawić temp. 180 stopni. Piec 10 min. od momentu nagrzania się piekarnika, do uzyskania chrupkiej skórki. Wyjąć, odczekać minutę, delikatnie wyciągnąć z foremki. Podawać na ciepło.  
Smacznego!

Placki bananowe
Składniki na ok. 5 - 6 sporych placków:
- 1 duży banan
- 2 jajka
- 2 łyżki cukru trzcinowego
- 100 g mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli

Banana zblendować z jajkami i cukrem, dodać resztę, zmiksować. Smażyć bez tłuszczu na rozgrzanej patelni. Smacznego!

FragOla <3

* 1. przepis bodajże od Jamiego Olivera, 2. - modyfikacja przepisu z blogu 'Wstawaj, śniadanie gotowe'


wtorek, 8 lipca 2014

Serowe pożegnanie


Suflet serowy

Dzisiejsze śniadanie jest swego rodzaju pożegnaniem, podobnie zresztą jak mój post. Ponieważ wyjeżdżam na 2 - tygodniowy obóz, blog będzie chwilowo opuszczony (obozowe jedzenie raczej nie nadaje się do fotografowania...) :C Będę tęsknić, ale... miejmy nadzieję, że niedługo wrócę :)

Jak już mówiłam, ostatnio mam fazę na suflety. A ponieważ byłam bardzo ciekawa wersji wytrawnej, uznałam, że serowy suflet może być niezłym doświadczeniem. 

Jeśli ktoś lubi ser, to danie zdecydowanie dla niego - jest bardzo intensywny i mocno wyczuwalny. Mi osobiście najbardziej smakował wierzch, bo jestem fanką sera zapieczonego, ale reszta też była dobra :> Czy suflet jest warty tych 25 złotych wydanych na same sery? Moim zdaniem smakowałby podobnie ze zwykłą Goudą, ale dla koneserów może jest jakaś różnica :3 Tak czy siak, polecam, seromaniakom szczególnie ;)

Suflet serowy
Składniki na 2 porcje:
- 50 g sera żółtego (najlepiej gruyer)
- ok. 1,5 łyżki parmezanu
- 1,5 łyżki masła
- 1,5 łyżki mąki
- 1/2 szklanki mleka
- 2 jajka
- szczypta gałki muszkatołowej, pieprz kajeński, szczypta soli

Rozpuścić w garnku masło, dosypać mąki, smażyć, aż się spieni. Dolać mleko, mieszać trzepaczką do uzyskania gęstego sosu beszamelowego. Doprowadzić do wrzenia, cały czas mieszając. Zdjąć z gazu, dodać starty ser i łyżeczkę parmezanu, wymieszać do rozpuszczenia. Dodawać po jednym żółtku, za każdym razem dokładnie mieszając. Przyprawić do smaku. Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli. Delikatnie połączyć je z masą serową. Rozłożyć ciasto do wysmarowanych masłem i obsypanych mąką kokilek, wierzch posypać parmezanem. Piec w temp. 190 stopni 20 min. Podawać od razu. Smacznego!

FragOla <3

Pierwszy dzień wakacji!



Oto krótka fotorelacja z dzisiejszego dnia, który był rajem dla mojego podniebienia :3 Ucztę z okazji 1 - szego dnia wakacji mogę więc uznać za udaną :D

Rano pyszne lodoccino z Fragoli w Złotych Tarasach - naprawdę super, te pokruszone ciastka amaretti... Później obiad - makaron Farfalle z sosem beszamelowym, papryką, kurczakiem, brokułami, czerwoną cebulą, a wszystko zapiekane serem Cheddar. Na deser oczywiście wybrałam moje ukochane Cookie Dream z Fragoli, bo moim zdaniem ich lody ciasteczkowe to jedne z najlepszych na świecie :) A na zwieńczenie dnia już nieco mniej wykwintnie, ale za to świeżo - pierwszy raz spróbowałam jagodowej Fantasii (mniam ;3)! 

Muszę mówić, że dziś był idealnie...?

środa, 25 czerwca 2014

Risotto czekoladowo - pomarańczowe

Risotto czekoladowo - pomarańczowe z nutą Irish Cream, podane z pokruszonymi ciastkami amaretti; mleko czekoladowe

Risotto czekoladowe już kiedyś tu było, jednak w zupełnie innym wydaniu. Ten wariant, przyznaję bez bicia, zapożyczyłam z bloga 'Burczy mi w brzuchu' i nieco zmodyfikowałam. Inspirowany był boską czekoladą Lindt z pomarańczą, musiał więc wyjść cudownie, prawda?

Gdybym miała porównywać poprzednią, orzechową wersję z tą dzisiejszą, szczerze wybrałabym tę. Dlaczego? Przede wszystkim, jest intensywnie czekoladowa, ale nie aż tak zabójczo słodka, co pozwala zjeść porcję do końca :D Nadal jest to danie dla głodnych ludzi, ale niekoniecznie umierających :3 Poza tym połączenie 'dark chocolate&orange' robi swoje ^^

Komu polecam to danie? Przede wszystkim wielbicielom gorzkiej czekolady (najlepiej tym głodnym :D), a także tym, którzy lubią desery typu ryż na mleku. Risotto na słodko jest dość specyficzne i nie każdemu zasmakuje, jednak nisza jego wielbicieli jest mu szczerze oddana :3 A zresztą, kto nie lubi trochę pomieszać ryżu dla relaksu...?

Czekoladowo-pomarańczowe risotto na Irish Creamie
Składniki na 2 porcje dla mocno głodnych ludzi, 3 porcje dla głodnych przeciętnie:
- 3/4 szklanki ryżu (najlepiej arborio)
- skórka z 1/2 pomarańczy
- mały kieliszek Irish Creamu (właściwie każdy likier się nada)
- 2 i 1/4 szklanki mleka
- 75 g gorzkiej czekolady
- szczypta soli
- 3 płaskie łyżeczki cukru
- 1 płaska łyżeczka cukru waniliowego
- cynamon i przyprawa korzenna do smaku
- 1,5 łyżki masła
- *opcjonalnie 4 ciastka amaretti

W średnim garnku na małym ogniu rozpuścić łyżkę masła, smażyć w nim ryż, aż zbrązowieje. Dolać alkohol, czekać do wyparowania, mieszając co jakiś czas. Dolać 1/2 szklanki mleka,   
gotować, aż ryż je wchłonie, często mieszając. Czynność powtarzać do wyczerpania się mleka. Przed dodaniem ostatniej porcji mleka rozpuścić czekoladę z pozostałym masłem, dodać do niej sól, cukry, przyprawy i skórkę pomarańczy. Gdy ryż się ugotuje, dodać czekoladę, wymieszać. Podawać ciepłe, opcjonalnie z pokruszonymi ciastkami (polecam - ich dodatek jest boski). Smacznego!

FragOla <3

niedziela, 22 czerwca 2014

Lody snickers

Lody snickers

Od prawie 10 lat zastanawiam się, dlaczego moim ulubionym batonem jest Snickers. Nienawidzę karmelu/toffi, ale za tego batona dałabym się pociąć! Jednak dzięki temu paradoksowi z mojego życia powstał ten post, więc nie narzekam :)

Kiedy zobaczyłam przepis na te lody, byłam wniebowzięta. Spróbowałam i nie żałuję :3 Mimo że nie umywają się do poprzednich, jadłam je z prawdziwą rozkoszą... A te kawałki Snickersa w środku, mmm ^^ Są mocno orzechowe i meeega słodkie, co jest ich największą zaletą - nie można ich za dużo zjeść, bo człowieka zemdli :D Jestem na wielkie tak!



Lody snickers
Składniki:
- 3 żółtka
- 1 szklanka mleka
- 1 szklanka śmietany kremówki 36 %
- 4 łyżki brązowego cukru
- 3 łyżki białego cukru
- 3 czubate łyżki masła orzechowego
- 3 batony snickers

Żółtka ubić z białym cukrem do białości. Mleko zagotować z połową kremówki i brązowym cukrem (UWAGA: kiedy zacznie się gotować, od razu zdjąć z palnika, bo lubi wykipieć i zrobić bałagan na pół kuchni). Przestudzić, jeszcze ciepłe wlać do jajek, zmiksować. Podgrzewać na małym ogniu do zgęstnienia, mieszając. Szybko zdjąć z palnika, nie dopuszczając do wrzenia. Wmieszać masło orzechowe, aby się rozpuściło, schłodzić. Ubić pozostałą kremówkę, wmieszać ją do zimnej masy. Snickersy pokroić drobno w kostkę, wmieszać do lodów. Wstawić na kilka godzin do zamrażarki, co 30 min. wyjmować i mieszać. Smacznego!

FragOla