Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Croque Madame. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Croque Madame. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 grudnia 2014

Przedświąteczna wycieczka po Warszawie

Ferie świąteczne nareszcie się zaczęły , a ja wreszcie mam trochę czasu na uporządkowanie zdjęć i ogarnięcie bloga. Ostatnio wszystkie posty pojawiały się tu w ogromnym pośpiechu i chaosie, mam jednak nadzieję, że chociaż na te 2 tygodnie to się zmieni ;)

Ostatni piątek przed dniami wolnymi postanowiłam spędzić ze znajomymi w jak najfajniejszy sposób. Wybrałyśmy się więc na wycieczkę po Warszawie :D


Manekin - naleśnik z camembertem, żurawiną i kurczakiem, sos jogurtowo - koperkowy


Manekin - Latte z syropem pistacjowym

Pierwszym naszym przystankiem był jak zwykle Manekin, znakomita naleśnikarnia przy Świętokrzyskiej, o której pisałam już kilka miesięcy temu. Tym razem postanowiłam wziąć coś wytrawnego i w miarę lekkiego (tak dla odmiany ;D). Skusiłam się na naleśnika z camembertem, żurawiną i kurczakiem. W smaku był całkiem niezły, niestety coś mi nie grało między mięsem a żurawiną, poza tym osobiście nie dałabym konfitury, tylko suszone owoce. Mimo wszystko jednak danie oceniam na plus. 

Przygód po naleśnikach było wiele, najpierw łyżwy i szukanie przez pół godziny wejścia na Stadion Narodowy, potem zdjęcia z warszawską choinką (połączone z wieloma kontuzjami, ale to długa historia...), jeszcze później przemierzanie Starego Miasta w poszukiwaniu lodziarni, która, jak się okazało, była zamknięta ;) W końcu, zmarznięte i przemoknięte (ten deszcz był  tak bardzo świąteczny...) trafiłyśmy na małą kawiarenkę na Nowym Świecie - Croque Madame.

Croque Madame - Latte szarlotkowa 

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to prześliczny wystrój - białe ściany, eleganckie stoliki i delikatne, wytworne wykończenia tworzyły niesamowity nastrój paryskiej kawiarenki. Do tego jeszcze te przecudne świąteczne dekoracje - mogłabym stamtąd nie wychodzić! :3 (Niestety, przez moją ukochaną baterie w telefonie zdjęcia są, jakie są - musiałam użyć aparatu znajomej) Wahałyśmy się z koleżanką między zamówieniem francuskiej gorącej czekolady a kawą, w końcu jednak dostrzegłyśmy zimową ofertę na latte szarlotkową i wszystkie nasze wątpliwości zniknęły ;) Niestety do bitej śmietany komuś sypnęło się trochę za dużo cukru - prawie nie dało się jej zjeść - ale sama kawa o jabłkowo - cynamonowym smaku była warta uwagi ;) 





Następnym punktem programu był maraton filmowy Hobbita, z którego zdjęć lepiej nie będę wstawiać - popcorn nie jest zbyt fascynującą przekąską ;) Mogę tylko powiedzieć, że zjadłam najdroższe w swoim życiu orzeszki i wypiłam trzecią kawę, tym razem mrożoną. O reszcie wrażeń z maratonu można będzie przeczytać na moim drugim blogu - La Sesame

Co na koniec? Cóż, w ramach podsumowania muszę przyznać, że bawiłam się niesamowicie. Poznałam wiele świetnych nowych miejsc, nachodziłam się, zmokłam... Idealna przygoda przed świętami i dwutygodniową zabawą w The Sims 3 ;) Na koniec zdjęcie śniadanka ze Starbucksa... I lecę robić pierniczki!

Starbucks - White Mocca na Espresso Christmas Blend, muffin czekoladowy